Samodzielne jedzenie niemowlaka

Samodzielne jedzenie przez niemowlaka brzmi być może niedorzecznie i może się kojarzyć ze stratą czasu, bałaganem i niepotrzebnymi nerwami. Jedzenie ląduje wszędzie, ale nie w buzi dziecka. Dla mnie dosyć szokującym widokiem są matki karmiące swoje kilkuletnie dzieci. Widziałam to na urodzinach u pewnej znajomej, kiedy moja niespełna dwuletnia córka sama zajadała torcik łyżeczką, a trzy i półletnia letnia dziewczynka obok, siedziała na krzesełku z rękami opuszczonymi wzdłuż ciała, a jej mama obsługiwała ją niemalże jak niemowlaka, wypowiadając przy tym magiczne słowa: „ammmm, otwórz buzię”…
Prawdopodobnie tak wyglądały też inne posiłki w tamtej rodzinie. Mama karmi dziecko, a sama je później, pewnie czasami zimne danie, czyli ze wspólnego obiadu czy kolacji nici… Uważam, że rodzinny posiłek to nasze małe, codzienne święto, a zarazem jedna z najprostszych form spędzania wspólnego czasu.

Zależało mi by uniknąć takich sytuacji jak ta opisana powyżej, dlatego zdecydowałam się na usamodzielnianie niemowlaka w kwestii jedzenia w miarę wcześnie.

Pierwszą radą, której mogę udzielić Mamom to uzbrojenie się w cierpliwość. W nauce samodzielnego jedzenia niemowlaka, posługiwania się łyżeczką czy widelczykiem możemy znaleźć doskonałą rozrywkę tak jak w każdej innej zabawie z dzieckiem. W końcu czas urlopu macierzyńskiego to nasz czas. Wykorzystajmy go do maksimum, poświęcając swoją uwagę naszemu Maluchowi, bo później, gdy pojawia się inne obowiązki, związane z powrotem do pracy czy narodzinami drugiego dziecka, już nigdy nie wygospodarujemy tyle czasu, ile byśmy chciały.

Pierwsze próby samodzielnego jedzenia, rączkami czy plastikowymi sztuććami, podejmowane przez Malucha to naprawdę rozkoszny widok, co prawda okupiony praniem ubranek, sprzątaniem pobliskiej okolicy spożywania obiadku, a nawet myciem włosków Łasucha po posiłku – nie raz Kinga kończyła obiadek z warzywami we włoskach:) Według mnie nie ma sensu walczyć z dzieckiem, wyrywać łyżeczkę z rączki by jak najszybciej zakończyć posiłek. Zależało mi na tym, żeby moje dziecko kojarzyło czas posiłku z przyjemną, radosną chwilą, która odbywa się bez pośpiechu i presji, że wszystko musi być zjedzone.

Zainteresowanie łyżeczką z jedzeniem. Kinga 7 miesięcy.

Pierwsze próby samodzielnego jedzenia. Kinga 7 miesięcy.

Od szóstego miesiąca, czyli od momentu rozszerzania diety, Kinga spożywała posiłki siedząc w wysokim krzesełku (na zdjęciu w bujaczku – oczekujemy na dostawę krzesełka:). Wysokie krzesełko jest wygodne dla Mamy, bo wtedy dziecko ma ograniczoną sekwencję ruchów, które mogłoby wykonać podczas jedzenia oraz dla samego niemowlaka, bo jedzenie jest w zasięgu rączek. Bardzo pomocna okazała się wymienna taca, w którą był wyposażony nasz model. Miała wyższe boki, dzięki temu wylane jedzenie nie lądowało na podłodze. Warto zadbać także o śliniak i ściereczkę na kolanka.

Tuż po obiadku. Kinga 8 miesięcy.

Tuż po obiadku. Kinga 8 miesięcy.

Pierwszym krokiem samodzielnego jedzenia dziecka był etap „dwóch łyżeczek”: jedna łyżeczkę wręczałam Małej, drugą trzymałam sama. Krzesełko zwykle podsuwałam do stołu na wysokość blatu i siadałam na przeciwko by „asekurować” Małą podczas prób trafiania jedzonkiem do ust. Kiedy sama podawałam jej porcję, Mała próbowała mnie naśladować i sama zanurzała łyżeczkę w miseczce. Należy przygotować się na to, że zawartość łyżeczki nie zawsze wyląduje buzi. Przy jedzeniu makaronu, spaghetti Malutka wolała jeść rączkami, na co jej pozwalałam. Widziałam, że ta „zabawa jedzeniem” podoba się dziecku. Kiedy Mała skończyła rok umiała trzymać łyżeczkę i widelec, starając się dotrzymywać kroku w jedzeniu podczas wspólnego posiłku. Nadal wymagała pomocy, ale raczej doraźnej niż ciągłego karmienia.

Widząc moją metodę usamodzielniania dziecka podczas posiłku, babcie mojej córeczki (Mama i Teściowa) próbowały wyręczać dziecko, niekiedy brać na kolana i karmić… tym samym nieświadomie niwecząc naszą wspólną pracę. To się zdarza do tej pory, mimo mojego oporu, a czasami nawet oporu dziecka;) Nie raz słyszałam „Przecież ona jest jeszcze malutka” albo „Dlaczego Ty jej nie karmisz? Przecież ona ma dopiero 2 latka”. Można przymknąć oko i nadal być wiernym swoim zasadom po wyjeździe babć.

Kinga samodzielnie  je obiad. 11 miesięcy.

Kinga samodzielnie je obiad. 11 miesięcy.

Obecnie Kinga ma trzy latka. Posługuje się łyżką, widelcem i nożem dla dzieci. W przedszkolu też widać tego efekty. Potrafi sama pokroić mięso czy większe kawałki warzyw. Sama je śniadania, obiady i kolacje. Wizyty w restauracji albo u znajomych z samodzielnie jedzącym dzieckiem to prawdziwa przyjemność.

Zgadzam się, że łatwiej i szybciej jest nakarmić dziecko samemu, kilka razy machnąć łyżeczką i pusta miseczka ląduje w zlewie czy w zmywarce. Dziecko czyste. Jesteśmy kilka minut do przodu…

Nauka samodzielnego jedzenia przez dziecko to tylko kilka miesięcy, które miną bezpowrotnie. Jeżeli więc mamy urlop macierzyński i cały dzień do dyspozycji, skorzystajmy z tego. Cieszymy się każda chwilą. Wydłużenie obiadku o 10 minut by po nim posprzątać nie powinno robić wielkiej różnicy.

Pozdrawiam! MamaChef.

Drukuj przepis Drukuj przepis

28 Komentarzy

  1. Witam serdecznie,
    przede wszystkim dziękuję za Pani stronę z przepisami (szczególnie zupę pomidorową z soczewicą – nasz hit nr 1!). Odkąd tu trafiłam gotowanie stało się przyjemnością – a nie tak jak wcześniej obowiązkiem, gdzie odtwarzałam przepisy i często rozgotowywałam warzywa 😉
    Potwierdzam, że wczesne umożliwianie samodzielnego jedzenia owocuje w szybkie pozyskanie tej sztuki. Do dziś w pamięci będę miała, jak Córeczka jadła łyżeczką swój tort na pierwsze urodziny. Wiadomo nie wszystko trafia do buzi, ale na tym polega doskonalenie tej umiejętności.
    W tym Nowym Roku życzę Pani i bliskim wszystkiego co najlepsze oraz nowych inspiracji kulinarnych.
    Pozdrawiam!

    Doris

    • Dziękuję za obszerny komentarz i komplementy:) Cieszę się,że smaki moich dań dla niemowlaka trafiają także w Wasz gust kulinarny. Wszystkiego dobrego!

      Mamachef

  2. Przepisy są naprawdę super!Robiłam synkowi już większość z nich i wszystkie zaakceptowane!Otwarta buzia na oścież podczas jedzenia mówi wszystko 🙂 i ten artykuł o samodzielnym jedzeniu trafiony w samo sedno, gdyż miałam wiele obaw jak to zacząć, a po tym artukule nie mam już większych wątpliwości, także dziękuję bardzo!Gotowanie dla mojego synka to teraz czysta przyjemność wynagrodzona pustą miseczką 🙂 Wyczekujemy nowych przepisów 🙂 Pozdrawiam 🙂

    Kamila

    • Dziękuję! Świadomość, że moje przepisy ułatwiają komuś życie, że Maluchy zasiadają dania ze smakiem to dla mnie największa nagroda za poświęcony czas na prowadzenie bloga. Zakładając go nie liczyłam na taki sukces i tyle miłych słów:)

      Mamachef

  3. MamaChef! Szczesliwego Nowego Roku! Super nowe przepisy, smaczne jak zawsze.Nie mialam okazji pokomentowac pod nimi. Dziekujemy! p.s. Popieramy samodzielne jedzenia niemowlaka. Oh, jakby tylko inne mamy sledzace bloga mogly podolanczac tutaj fotki swoich pociech to mysle ze bylaby niezla galleria LOL.. PozdrawiamyAneta I Victoria 🙂

    Aneta

  4. W zupełności popieram poglądy prezentowane w artykule. Moja półtoraroczna córka potrafiła usiąść z podparciem dopiero w wieku 9 miesiący i natychmiast rozpoczęła naukę samodzielnego jedzenia rączkami. Nie był to mój świadomy wybór, lecz wybór córki – była dosyć niespokojnym niemowlakiem i bierne siedzenie w oczekiwaniu na łyżeczką z jedzeniem oznaczalo nieustanny płacz i krzyki. Nie podawałam Małej kaszek i miksowanych zupek bo nie było u nas opcji karmienia łyżeczka przez mamą (jeśli już to dorzucałam zawsze odznaczające się kolorem elementy spożywcze żeby było co wyciągaą palcami – borówki, maliny, miąkkie warzywa). Córka grzebala w jedzeniu rączkami dopóki nie opanowała trzymania sztućców. Teraz przy każdym posiłku dopomina sią o łyżkę, nawet gdy je kanapkę lub chipsy z batatów! Oczywiście zawsze trzymam w pogotowiu druga łyżkę żeby dokarmiać. Przyznaje ze początki były trudne, ale obecnie jedzenie to dla nas świetna zabawa a także poznawanie struktur, kształtów, kolorów i smaków. Natomiast sprzątanie nie jest żadnym nieprzyjemnym obowiązkiem gdy córeczka razem ze mną biega po kuchni trzymając w jednej rące rącznik papierowy a w drugiej szczotkę.Pozdrawiam wszystkie gotujące Mamy!

    Dorota

    • I to mi się podoba!

      Mamachef

  5. Popieram! 🙂 Mój syn ma 18 miesięcy, je ładnie łyżeczką pomagając sobie rączkami. Zupę przyznam, że pomagam mu zjeść, ale ostatnio zaczął próbować sam, także niedługo, myslę, przestanę mu pomagać 🙂 Wiem, że czasem mamy mają problem z niejadkami i bywa tak, że jesli nie podadzą łyżeczką, dziecko nie zje samo nic…

    Gosia

    • To właśnie mój problem że jak nie nakarmie to dwulatka budzi się w nocy z płaczem bo jest głodna. Może ktoś poratuje?

      Milka

      • Domyślam się, że niejadek w domu to nie lada wyzwanie i sama nie jestem pewna jak bym postępowała w sytuacji, gdyby moje dziecko protestowało podczas każdego posiłku. Nie podam tutaj przepisu na apetyt u dwulatka ani trików na natychmiastowe przekonanie dziecka do jedzenia, ale może coś podpowiem. Jeżeli Twoja córeczka ma dwa latka to pewnie już dużo rozumie. Ekspertem nie jestem, ale nieśmiało zaproponowałabym samodzielne jedzenie. Nie naciskałabym na dziecko, nie wmuszała jedzenia, bo to pewnie przynosi odwrotny efekt jak w każdej innej sferze życia. Może własny zestaw dziecięcych sztućców, talerzyk i miseczka pozwolą zrozumieć dziecku, że jest już wystarczająco duże, żeby jeść samemu? Moja dwuletnia córka dostawała swoją porcję i jadła równocześnie z nami. Nie robiłam najpierw obiadu dla niej, nie karmiłam jej łyżeczką, a dopiero później sama siadałam do jedzenia. Dziecko miało okazję zrozumiec, że posiłek to czas spędzony wspólnie z rodziną, a nie przykry obowiązek. Nie skupiałabym się za bardzo podczas posiłku na dziecku, niech próbuje radzić sobie samo. Oczywiście w razie potrzeby reagować, ale nie rezygnować z własnego posiłku na rzecz posiłku dziecka (co niestety często robią dziadkowie mojej córki. Niesamowicie angażują się w proces spożywania posiłku przez dziecko, które potrafi robić to już samodzielnie i nie malże wyrywają jej widelczyk z rączki, żeby tylko ją nakarmić, bo przecież jest mała;) Staram się także nie popędzać dziecka i mówić: „no jedz”. A jeżeli Twoja Mała grymasi, to zwyczajnie zapytałabym co jej nie smakuje. Dwulatek potrafi przekazać więcej niż nam się wydaje, o ile dziecko jest dosyć komunikatywne. Czasami przed posiłkiem mówię do córeczki, że przygotowałam pyszny obiad i będę bardzo szczęśliwa jak wszystko zjemy. Wyjaśniałam także, że w czasie dnia jest czas na zabawę, na spacer, na posiłki, a wieczorem na sen, i że ten czas należy dobrze wykorzystać, bo np. w nocy nie będzie jedzenia ani zabawek. Jeżeli chodzi o wybór dań to raczej bym z tego zrezygnowała i sama decydowała o menu. Myślę, że postawienie dziecka przed faktem dokonanym oszczędza nasz czas i niepotrzebne nerwy z powodu wybrzydzania. Ewentualnie, ograniczyłabym go do dwóch propozycji. Aby uniknąć niepotrzebnych nerwów nigdy nie pytam: to co byś zjadła? Tylko (jeżeli chcę już dać wybór) daję alternatywę : chcesz rybkę czy kotlecika? Wtedy dziecko samo dokonuje wyboru i pozbawia się argumentu, że tego nie chciało jeść. Być może te rady wydadzą się banalne, a może naprowadzą Cię na nowy sposób postępowania? Według mnie jasne i stanowcze komunikaty najlepiej trafiają do dzieci, nawet w kwestii odżywiania. Powodzenia!

        Mamachef

        • Dziś zupa ze szpinakiemi wg Pani przepisu stawiam na stole sama przychodzi siada i je. Ja w myślach cud 🙂 No i trzy łyżki a potem pół godziny mieszania. No i wzięłam i nakarmiłam. To nie jest tak, że ona nie umie sama jeść ona nie jest jedzeniem zainteresowana oprócz gotowania. Gotujemy razem i doprawiamy 🙂 bo córka musi zrobić „syp, syp” ale na tym koniec. Tłumacze, że to brzuszek boli jak się nie je nie pomaga. A może wyrośnie z tego jak z pampersów 🙂

          Milka

          • Trzymam kciuki za Wasze postępy 🙂

            Mamachef

        • Pomimo, że sama nie zjadła to przypuszczam że jej smakowało bo zjadła 300ml na koniec mówię jej zobacz jaki brzuszek był głodny zjadł całą zupke. Ale dziecię nic na to, może naprawdę z czasem złapie, że najedzony brzuszek nie boli.

          Milka

      • miałam też przez jakiś czas ten problem. w taki dzień kiedy wiedziałam, że córka mało zjadła i może niespokojnie spać, starałam się dać coś „treściwego” do picia na sen. u nas najbardziej przyjęła się bardzo owsianka gotowana z bananem (zmiksowana, rozcieńczona i przecedzona), ale robiłam też nie za gęsty kisiel. pozdrawiam 🙂

        Justyna

  6. Twoje przepisy i pomysły MamaChef są genialne! Moja córcia zjada wszystko z wielkim apetytem. Dziś kończy 11 miesięcy – je genialnie rączkami, a wczoraj pierwszy raz poprowadziła łyżeczkę do buzi aż 3 razy! (Bardziej preferuje jedzenie rączkami niż łyżeczką.) Aż serce się raduje, kiedy patrzy się na efekty swojej pracy. Od kilku miesięcy wszystko oczywiście ląduje na podłodze w kuchni, ale ja się tym nie przejmuję. Maseczki na włosach też już były:) Wszystkiemu damy radę, bo przecież jedzenie ma być przyjemnością. Życzę wielu inspiracji i kolejnych przepisów. Pozdrawiam

    Sylwia

  7. A miske mam trzymac ja ??? Bo ostatnio jak jej dalam to wylala wdzystko :/

    Dorka230

    • Haha, to proszę trzymać i tłumaczyć, że nie wolno wylewać, że miseczka musi stać, bo inaczej brzucho będzie pusty;) Powodzenia!

      Mamachef

  8. Witam.Jakie zakupiła Pani krzesełko do karmienia dla swojej córeczki? Właßnie przymierzam się do kupna krzesełka ale nie wiem jakie byłoby najlepsze.Pozdrawiam

    aniabed1

    • Jeżeli mogę doradzić w sprawie krzesełka to wygodne jest takie z regulowana wysokością,dzięki czemu można dopasować je do różnej wysokości stołów czy blatów. Szczególnie polecam takie, które ma podwójny blat. W razie, gdy dziecko zabrudzi powierzchnię, np. wyleje zupkę to możemy od razu ściągnąć całą tacę,a jedzenie postawić na tej,która znajduje się pod spodem bez wielkiego przerywania posiłku. Wyzsze krawedzie blatu pozwola uniknac zrzucenia miseczki z jedzeniem na podloge. Latwo czyszczacy pokrowiec na siedzisko,który można ściągnąć i wrzucić do pralki to niebywała zaleta i szelki. Kiedy moje dziecko stawalo sue coraz sprawniejsze próbowalo wstawać w krzesełko, siegac po rzeczy ze stołu – wtedy szelki zdawały egzamin (choć nie obywalo się bez awantury z tego powodu:) Bardzo praktyczne jest krzesełko na kółkach z blokadą. W moim krzesełko zupełnie nieprzydatne okazała się możliwość wychylania krzesełka, bo Mała siedziała w nim tylko podczas posiłku, czyli w podstawowym ustawieniu (90 stopni). Wadą krzesełka „z bajerami”jest jego rozmiar,tradycyjne, drewniane jest zdecydowania mniejsze. Ja wybrałam plastikowe i jestem bardzo zadowolona. Polecam polskich producentów:)

      Mamachef

  9. Dziękuję za odpowiedź. Miseczki mamy z misiem, koniem, widelczyki a chęci na jedzenie brak. Wspólne jedzenie kończy się tym że ja zjem a ona tylko miesza w jedzeniu 🙁 tlumacze że trzeba jeść bo od tego jest siła na zabawę i spacery. Samodzielnie to ona zjada chętnie serek, kiedyś rosół i placuszli a teraz to i już i tego nie chce

    Milka

    • To w tej sytuacji udałabym się do pediatry po poradę. Myślę, że lekarz będzie potrafił znaleźć przyczynę albo doradzi jakiś sposób postępowania. Przyszła mi też do głowy konsultacja z dietetykiem dziecięcym…myślałaś o tym?

      Być może czytelniczki bloga mogą służyć radą? Zamieszczę zapytanie na fb i prośbę o podzielenie się doświadczeniami w tej materii. W jednym z komentarzy chyba pod postem o rozszerzaniu diety jest mowa o książeczce dla najmłodszych, którym brakuje apetytu. Może okazałaby się pomocna?

      Mamachef

      • Z pediatą ciężka sprawa bo ten co mamy jest kiepski i bardziej mogę liczyć na własną intuicję, nie wiem czemu ale w mojej okolicy ja mam kłopot żeby sensownego znaleźć. A wszelkie zminy na skórze, zielone kupy u niemowlaka to norma i na porządku dziennym :/ Dziś kiedy ręce mi opadły co jej dać wiem że to złe ale bez problemu sama zjadła parowkę pokrojoną na kawłki z kropkami ketchupu. Chyba im mniej serca wkładam w jej posiłek tym ona lepiej go zjada. Tak to przed chwilą wygladało

        Milka

        • O dietetyku nie myślałam. Co do porad innych mam czemu nie, dużo już czytałam ale może tym razem coś będzie pasować.

          Milka

        • Brak zaufania do pediatry utrudnia sprawę…to może faktycznie w tej sytuacji warto zwrócić się do dietetyka dziecięcego?

          Mamachef

  10. Witam
    Zmobilizowała mnie Pani do pracy samodzielnego jedzenia.Synek skończył 10 miesiecy i w 7 miesiacu już podawałam mu do samodzielnego jedzenia kawałki marchewki,brokuła,placuszki z kaszy mannej ale obawiałam się jak wyjdzie łyżeczką:) Nie jest łatwo ale zawstydziłam jak napisała Pani, że urlop macierzyński jest po to, żeby jak najwięcej dać z siebie dla dziecka.I rzeczywiscie,jak wrócę do pracy to byłoby trudniej zacząć naukę jedzenia łyżeczką. Dziś Olaf strasznie się denerwował,są takie momenty ale jak jedna z Pań napisała,że była dumna kiedy córa jadła tort na 1 urodziny sama to ja też tak chcę:) Jesli mogę polecić miseczkę to w mothercare kupiłam taką na przyssawkę.Super sprawa:) Proszę przekazać Dorce 230:)

    Ania i Olaf

    • Blogowa misja spełniona:) Dziękuję za przemiły komentarz i trzymam kciuki za postępy podczas rozszerzania diety!

      Mamachef

  11. Witam 🙂 Bardzo fajny tekst, czegos takiego potrzebowalam, zeby moc sie utwierdzic w swoich przemysleniach. Cora skonczyla 7miesiecy i czas na nauke samodzielnego jedzenia 🙂 Poza tym ciesze sie ze trafilam tutaj, tyle pomyslow i przepisow do zrealizowania 🙂 Jeszcze nawet wszystkego nie przejrzalam 😉 Czas pokaze co najbardziej sprawdzi sie u nas 🙂 Prosze o rade doswiadczonej mamy w kwestii diety malucha- od kiedy podawalas makarony, nalesniki, surowe owoce, np. starta marchewka,jablko? Pozdrawiam

    Sylwia

  12. Rady bardzo praktyczne ale nie na wszystkie dzieci to działa. Mam w domu przykład mega niejadka i to od urodzenia. Straszenie nas przez lekarzy przeróżnymi chorobami na szczęście okazało się niesłuszne. Dziecko zdrowe ale nie potrzebuje jeść dużo. Je więc połowę albo 1/3 tego co inne dzieci, poza fazami wzrostu ( z reguły 2 razy do roku) kiedy wcina przez jakiś czas za 4 dzieci ;). Poza tym dziecko wybitnie mleczne. Zje wszystko co na mleku ale już na rybkę czy kotlet musi mieć naprawdę chęć, inaczej ani prośby ani groźby nie działają. Ulubiona forma mięsa to ostatnio indyk ugotowany z zupie. W sumie zdrowo więc młoda dostaje mięsko dość często w takiej formie. Co do samodzielnego jedzenia posiłków to u nas jest tak że kiedy coś zna i lubi to ochoczo je sama, ale jeśli jest jakaś nowa potrawa to strach w oczach i mama pokarm trochę. I mama trochę karmi bo inaczej histeria (ma już 5 lat więc ograniczam to jak mogę). Najgorzej jest z warzywami. Młoda nie znosi gotowanych warzyw, poza kalafiorem. Tak więc zupa krem jest u nas naprawdę wodnista 😉 Mamy umowę że warzywa je surowe i też w sumie dobrze. U nas na niejedzenie nie pomogło w zasadzie nic. Zabawy, wspólne gotowanie itp., babcine sposoby, dosłownie nic. Trzeba próbować po kilkanaście razy przemycać składnik w różnych postaciach aż za którymś razem zostanie zaakceptowany. Próby podawania tego samego po kilkanaście razy i w odstępach czasu nic nie dały.
    Potrafi po jednym kęsie czegoś takiego zwrócić cały obiad. Nawet u psychologa byliśmy. I co stwierdził, dziecko zdrowe rozwija się prawidłowo itd. a że woli mleko to u dzieci normalne. Dla mam z podobnymi problemami na pocieszenie z wiekiem jest coraz lepiej i coraz mniej się tego mleka trzyma a próbuje coraz więcej. Je teraz wiele rzeczy których by kiedyś w żadnej formie nie tknęła. Niestety ciężko jej dogodzić, więc babcie np. nadąsane chodzą że jej nie smakuje to co one ugotują. Często mi ktoś wyskakuje z mądrymi radami myśląc że tego wszystkiego nie próbowałam i czasem mnie po prostu krew zalewa. Szczególnie jeśli jego dziecko zje całą porcję a moje pół, albo powywala z talerza to czego nie lubi i zaczyna się dogadywanie że nie nauczyłam jeść. Niestety nie chce mi się tłumaczyć tego wszystkiego za każdym razem i przeważnie szybko kończę takie rozmowy. Czasami na efekty trzeba czekać naprawdę długo, a dziecko też musi do wszystkiego dorosnąć. Każdy maluch jest inny i nie można ich mierzyć jedną miarą. Jeśli dziecko je niewiele ale wyniki ma ok i rozwija się prawidłowo to nie ma co histeryzować, widocznie tyle potrzebuje. Pozdrawiam wszystkie mamy upartych niejadków i życzę mnóstwo cierpliwości.

    Anita

Dodaj komentarz

Udowodnij, że jesteś człowiekiem - przepisz tekst z obrazka

Proszę wprowadzić kod z obrazka